Śmierć w górach – winna natura czy człowiek?

Nie od dzisiaj wiadomo, że każda góra, nawet ta najniższa, stanowi wyzwanie dla każdego śmiałka. W Himalajach i Alpach zakochało się ogromne grono wspinaczy. Niektórzy oprócz serca, ofiarowali szczytom również życie i nigdy z wyprawy nie wrócili. Nieprzewidywalność gór to również zaginięcia, zabójstwa i zdarzenia, które trudno wyjaśnić. Zidentyfikowanie sprawcy jest tym trudniejsze, gdyż często ślady – swoje lub mordercy, zaciera sama natura.

Tarty – Lodowa Przełęcz

Najpierw spójrzmy na Tatry. Po słowackiej stronie leży Lodowa Przełęcz. Któregoś dnia na wycieczkę z doświadczonym taternikiem wybrała się szczęśliwa rodzina. Deszcz i wiatr utrudniał wyprawę, ale pod okiem doświadczonego wspinacza, grupa zeszła do Żabiego Stawu. Tam ojciec, syn i taternik poczuli się źle. Narzekali na problemy z oddychaniem. Kobieta (żona i matka) jako jedyna czuła się dobrze. Próbując ratować sytuację, poczęstowała ich czekoladą i koniakiem. W wyniku złego samopoczucia, a być może i wypitego koniaku, mężczyźni umierają – podejrzenie spada na alkohol i jedyną ocalałą. Sekcja zwłok wykazała jednak, że już przed spożyciem procentów stan zmarłych mężczyzn był ciężki.

Przełęcz Diatłowa

Tajemniczą śmierć spotkała również wspinaczy w rosyjskich górach Ural. Grupa dziewięciu alpinistów postanowiła zdobyć szczyt Otorten. Podczas wyprawy pogoda stopniowo pogarszała się, dlatego rozbili oni obóz na zboczu góry Chołatczachl i wraz ze zmrokiem, poszli spać.

Część podróżników znaleziono kilka dni później w śniegu na skraju lasu w niedalekim sąsiedztwie rozciętego namiotu. Niektórzy nie mieli ubrań, byli pobici i mieli połamane żebra. Zagadkowe jest również skażenie ich rzeczy i ciał promieniowaniem. Po dokładniejszych oględzinach, w głębi lasu znaleziono kolejne zwłoki najdotkliwiej doświadczonych całym tajemniczym zajściem alpinistów. Co ciekawe, nie znaleziono śladów zwierząt ani innych ludzi.

Jak doszło do zgonu na zboczach góry, która była martwa i nic oprócz śniegu na niej nie było? Jedna z teorii podpowiada, że gdy temperatura spadła do -40 stopni, pokrywa śnieżna uległa zbiciu i płyta o wadze 500 kg spadła na namiot, w którym przebywali wspinacze. Najprawdopodobniej wyskoczyli z namiotu w popłochu i zaczęli uciekać. By się ogrzać próbowali rozpalić ognisko, a gdy to nic nie dało, część z nich ruszyła w stronę zapadniętego namiotu, zamarzając po drodze. Ich ciała znaleziono podczas wiosennej odwilży, a samą przełęcz nazwano później na cześć przywódcy wyprawy, Igora Diatłowa.

Z rodzimego podwórka

W Górach Stołowych również doszło do tajemniczego zabójstwa. Dwójka studentów, Ania i Robert, wybrali się na wycieczkę. Szlakiem z Dusznik Zdroju mieli dojść do Karłowa. Tam w schronisku odbywał się obóz naukowy. Tam też czekali na nich znajomi. Zaginięcie dziewczyny na policję zgłosiła jej matka, zmartwiona brakiem kontaktu ze swoim dzieckiem. Policja nie zareagowała. Dopiero z pomocą ratowników GOPR i znajomych rozpoczęto poszukiwania na własną rękę.

Ciała Ani i Roberta znaleziono 10 dni od daty zaginięcia, zaledwie osiem metrów od szlaku. Zginęli od strzału. Świadkowie twierdzą, że najpierw słyszeli strzał i krzyk kobiety, później kolejny strzał i znowu krzyk. Po ostatnim strzale zapadła cisza. Samej zbrodni nikt nie widział. Plecaki ofiar leżały niedaleko ciał, wykluczono więc motyw rabunkowy, próbowano natomiast upozorować gwałt. Od sprawy minęły 23 lata, a sprawcy po dziś dzień nie znaleziono.

Córka ambasadora

Milena Piasecka zginęła w czasie wyprawy trekkingowej w Himalajach. Jej ciało znaleziono w Nepalu. Chciała przejść szlak himalajski liczący 1700 km, który prowadzi najwyższymi szczytami świata. Z podanych mediom informacji wynikało, że kobieta odłączyła się od grupy i podróżowała sama. Jej ciało znaleziono podczas innej wyprawy ratunkowej, w październiku zeszłego roku. Prawdopodobnie doszło do nieszczęśliwego wypadku – upadku ze znacznej wysokości.

Wydawać by się mogło, że w górach można zginąć jedynie przez naturę. Wypadek, wpadnięcie w szczelinę lub zaskoczenie przez lawinę to tylko niektóre przyczyny zgonów w tych miejscach. Jak się okazuje, sama natura może być nad wyraz łaskawa, podczas gdy to człowiek skutecznie pozbawia życia.